Krajowy System e-Faktur (KSeF) staje się areną bezprecedensowych walk medialno-politycznych. Pojawienie się w nim faktury opiewającej na kwotę ponad 4,3 mln zł brutto, wystawionej na firmy Krzysztofa Stanowskiego oraz Sławomira Mentzena, wywołało medialne trzęsienie ziemi. Dla opinii publicznej to sensacja, a dla branży mocny sygnał ostrzegawczy. Co najważniejsze – ten z pozoru niewinny, złośliwy żart skończy się dla jego autora finansowym dramatem. Przepisy ustawy o VAT są bowiem nieubłagane: wystawca tej faktury będzie musiał zapłacić gigantyczny podatek, nawet jeśli żadna usługa nie została wykonana.

Anatomia prowokacji, czyli KSeF jako narzędzie nękania
Przypomnijmy tło sytuacji: w systemie KSeF zarejestrowano fakturę na kwotę 4 304 388,12 zł (netto: 3 499 502,54 zł), w której jako nabywców wskazano spółkę akcyjną Kanał Zero oraz kancelarię i osobę prywatną lidera Konfederacji, Sławomira Mentzena. Jako przedmiot transakcji wpisano „Logistykę nowoczesnego systemu transportu lądowego” oraz „Usługę transportową”. Dokument oznaczono jako zapłacony, a jego autorem okazała się firma z Leszna.
Z perspektywy technicznej operacja ta obnażyła systemową cechę KSeF, przed którą eksperci niejednokrotnie ostrzegali. Aby wystawić fakturę na dowolny podmiot w Polsce i wprowadzić ją do oficjalnego obiegu prawnego, wystarczy znać jego NIP. Dane te są w pełni jawne – można je bez problemu pobrać z CEIDG, KRS czy rządowej „białej listy”. Wystawca wprowadza NIP do swojego systemu finansowo-księgowego zintegrowanego z KSeF, a system automatycznie pobiera resztę danych z baz GUS i nadaje dokumentowi unikalny numer identyfikacyjny.
Nieczyste zagrania skarbówki. Mandat za dobre serce i butelkę wody
W tym momencie faktura staje się faktem prawnym. Trafia bezpośrednio do ministerialnej „skrzynki” odbiorcy. Nabywca nie musi wyrażać zgody na jej przyjęcie, nie ma też w systemie żadnego przycisku „odrzuć fakturę”. To sprawia, że KSeF może być wykorzystywany do złośliwego podrzucania dokumentów w celu wywołania chaosu lub – jak w przypadku Stanowskiego i Mentzena – zasugerowania opinii publicznej fikcyjnych powiązań biznesowych.
Poznaj ofertę EBI24 dla czytelników Pit.pl
Artykuł 108 ustawy o VAT – bezwzględny bat na żartownisiów
Autorzy tego typu prowokacji często nie zdają sobie jednak sprawy, w jak gigantyczne kłopoty wpędzają samych siebie. W polskim prawie podatkowym istnieje przepis, który stanowi absolutny fundament walki z nadużyciami – jest to art. 108 ust. 1 ustawy o VAT.
Przepis ten mówi wprost: w przypadku gdy osoba prawna, jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej lub osoba fizyczna wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku, jest obowiązana do jego zapłaty.
Co to oznacza w praktyce?
Nieważne, czy faktura zostanie wystawione przez pomyłkę, dla żartu, w ramach prowokacji, czy w celu oszustwa. Wykazany na niej podatek VAT musi zostać odprowadzony do urzędu skarbowego. Fiskusa nie interesuje, czy transakcja była prawdziwa. Sam fakt wprowadzenia dokumentu z wykazanym podatkiem do obiegu prawnego, (a wysyłka do KSeF jest bezpowrotnym wprowadzeniem do obiegu) rodzi bezwzględny obowiązek zapłaty.
Zróbmy prostą kalkulację dla opisywanej sprawy:
- Kwota netto: 3 499 502,54 zł
- Stawka VAT: 23%
- Kwota podatku VAT do zapłaty: 804 885,58 zł
Wystawca faktury, który w rozmowie telefonicznej ze Stanowskim odmówił wycofania (skorygowania) dokumentu i brnął w narrację, że jest ona „zapłacona”, właśnie założył sobie na szyję finansową pętlę. Urząd skarbowy upomni się o ponad 800 tysięcy złotych samego podatku od towarów i usług.
Co więcej, jeśli transakcja była fikcyjna, wystawca wprowadził do obrotu tzw. pustą fakturę. To z kolei uruchamia machinę Kodeksu karnego skarbowego (art. 62 KKS) oraz Kodeksu karnego. Za fałszowanie faktur o wartości powyżej 1 miliona złotych grożą surowe kary pozbawienia wolności oraz wielomilionowe grzywny. „Niewinny żart” zamienia się w życiową i biznesową katastrofę dla prowokatora.
Co z ofiarami prowokacji?
Podczas gdy wystawca stoi na krawędzi bankructwa i odpowiedzialności karnej, działy księgowe podmiotów zaatakowanych (Kanału Zero oraz Kancelarii Mentzena) muszą zachować najwyższą czujność.
Zgodnie z art. 88 ust. 3a pkt 4 lit. a ustawy o VAT, faktury potwierdzające czynności, które nie zostały dokonane, nie stanowią podstawy do obniżenia podatku należnego oraz zwrotu różnicy podatku lub zwrotu podatku naliczonego. Oznacza to, że poszkodowani pod żadnym pozorem nie mogą ująć tej faktury w swoich rejestrach VAT ani w deklaracji JPK_V7. Podobnie na gruncie podatków dochodowych (PIT/CIT) – wydatek ten nie może zostać zaliczony do kosztów uzyskania przychodów, ponieważ nie ma żadnego związku z prowadzoną działalnością.
W przypadku osób publicznych sprawa jest jasna, ponieważ o prowokacji dowiedzieli się sami właściciele i natychmiast zaalarmowali swoje działy finansowe. Problem pojawia się jednak w realiach średnich i dużych przedsiębiorstw.
Współczesna księgowość dąży do jak najszerszej automatyzacji, choć warto uczciwie wskazać, że czarny scenariusz pod tytułem „faktura wpada do systemu i sama wychodzi z banku” w dobrze zarządzanych organizacjach nie jest standardem. Nawet przy głębokiej cyfryzacji, procedury kontroli wewnętrznej opierają się na wieloetapowych bezpiecznikach: workflow zakupowym (parowaniu faktury z zamówieniem PO), akceptacji merytorycznej przez kierownika danego działu oraz ostatecznym zatwierdzeniu paczki płatności przez zarząd lub dyrektora finansowego.
Gdzie więc leży realne ryzyko prowokacji fakturowej? W rutynie, pośpiechu i psychologicznym aspekcie KSeF. Systemy ERP zintegrowane z ministerialną platformą automatycznie pobiorą dokument, zadekretują go przy użyciu algorytmów OCR/AI i wrzucą do systemu jako propozycję do opłacenia. Jeśli „podrzucona” faktura opiewa na mniejszą, niepozorną kwotę (np. 12 000 zł za rzekome „usługi IT” lub „wsparcie techniczne”), istnieje ryzyko, że przejdzie ona przez ludzkie sito weryfikacji na zasadzie automatyzmu. Menedżer zatwierdzający setki faktur miesięcznie, widząc dokument oficjalnie zaciągnięty z rządowego KSeF, podświadomie może uznać go za zweryfikowany i bezpieczny. W ten sposób, przez zwykłe kliknięcie „zatwierdź” w gąszczu innych operacji, firma nieświadomie przeleje środki oszustowi i ujmie fikcyjny dokument w JPK_V7, co podczas kontroli skarbowej może narazić firmę na dotkliwe sankcje. Z kolei w sektorze MŚP, gdzie rozbudowane systemy workflow występują raczej rzadko – ryzyko rośnie.
Instrukcja bezpieczeństwa dla księgowych: Jak reagować na niechcianą fakturę w KSeF?
Jeśli w systemie KSeF firmy lub klienta pojawi się faktura widmo od nieznanego kontrahenta, na usługi, których nigdy nie zamawiano, należy wdrożyć natychmiastową procedurę antykryzysową:
- Blokada operacyjna: Natychmiastowe oznaczenie dokumentu w systemie finansowo-księgowym statusem „wstrzymany/błędny”. Bezwzględne zablokowanie j możliwości ujęcia go w deklaracji JPK_V7 oraz wygenerowania paczki przelewu.
- Weryfikacja wewnętrzna: Przesłanie zapytania do kierowników wszystkich działów (zakupów, logistyki, marketingu, zarządu) z pytaniem, czy ktokolwiek zawierał umowę lub dokonywał zakupów u danego wystawcy.
- Wezwanie do korekty: Bezpośredni kontakt z wystawcą faktury. Jeśli doszło do zwykłej pomyłki (np. czeskiego błędu przy wpisywaniu NIP-u klienta na stacji paliw), wystawca ma prawny obowiązek niezwłocznego wystawienia w KSeF faktury korygującej „do zera”.
- Zawiadomienie Urzędu Skarbowego: Jeśli wystawca odmawia kontaktu, unika współpracy lub – jak w sprawie Stanowskiego – twierdzi, że faktura jest prawidłowa mimo braku transakcji, należy działać prewencyjnie i złożyć oficjalne pismo do Naczelnika Urzędu Skarbowego właściwego dla danej firmy. W piśmie należy poinformować, że w systemie KSeF pojawił się dokument, który nie odzwierciedla stanu faktycznego, a firma nie zawierała z tym podmiotem żadnych umów handlowych.
Ostatni krok jest szczególnie ważny. Algorytmy analityczne Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) działają automatycznie. Jeśli prowokator wykaże podatek należny, a firma nie wykaże podatku naliczonego, systemy MF natychmiast wychwycą asymetrię transakcyjną. Firma dostanie automatyczną „czerwoną flagę”, co niemal na pewno skończy się wszczęciem uciążliwych czynności sprawdzających lub kontroli. Oficjalne zawiadomienie złożone w urzędzie chroni przed zarzutem udziału w karuzeli podatkowej lub oszustwie.
Drogi żart i lekcja dla ustawodawcy
Sprawa Krzysztofa Stanowskiego i Sławomira Mentzena to doskonałe studium przypadku, które obnaża brak jednego kluczowego elementu w architekturze KSeF: funkcjonalności systemowego odrzucenia lub zakwestionowania dokumentu przez nabywcę. System w obecnym kształcie zakłada, że obrót gospodarczy tworzą wyłącznie podmioty działające w dobrej wierze. Nie przewidziano w nim bezpieczników przed trollingiem, złośliwością czy próbami dyskredytacji konkurencji.
Środowisko księgowych i doradców podatkowych musi głośno domagać się od Ministerstwa Finansów wprowadzenia opcji „Zgłoś nadużycie/ Brak transakcji” bezpośrednio w strukturze e-faktury. Do tego czasu jedyną obroną przedsiębiorców pozostaje ograniczenie ślepego zaufania do automatyzacji procesów i drobiazgowa ludzka kontrola każdego dokumentu, który trafia do KSeF.
A autor prowokacji? Przekona się na własnej skórze, że prawo podatkowe w Polsce bywa potężniejszym narzędziem kary niż procesy cywilne o zniesławienie. Rachunek od fiskusa na blisko milion złotych z pewnością skutecznie wyleczy go z podobnych żartów w przyszłości.
Autor: Małgorzata Mazur – Współzałożyciel Value Finance

Autor pisze bzdury. Wystarczy wystawic korektę faktury w ksef i po temacie.
Nie wystarczy. Faktura zerująca wymaga wystawienia faktury korygującej na tę samą kwotę, ale z poprawionymi danymi. Więc facet musiałby teraz wskazać kontrahenta, który naprawdę mu opłacił tę usługę 🙂 I tu może być problem.
W artykule jest wzmianka, że wystawca faktury odmówił korekty i potwierdził, że faktura została zapłacona ;)))
Zawsze można było i nadal można wejść na biznes gov, znając tylko NIP lub kawałek nazwy, nazwisko właściciela odszukać dowolną działalność gospodarczą. Wszystkie dane potrzebne do wystawienia faktury są tam dostępne więc można i zawsze można było wystawić fakturę komukolwiek. KSEF nie ma z tym żadnego związku. Każda faktura i dawniej i dziś może zostać odrzucona. Prosty przykład: co miesiąc otrzymuję 2 faktury od Play. Jedna jest na moje numery firmowe, druga na prywatne. Tej drugiej nie chcę bo jej nie potrzebuję ale Play nie potrafi jej „nie wystawić”. Więc prawy klawisz myszki w systemie księgowym, usuń. Gotowe.
Przy kilku fakturach w miesiącu możesz sobie wszystko weryfikować. Przy firmie, która obrabia tysiące faktur taka weryfikacja jest w dużej mierze zautomatyzowana i może nie zostać wychwycona.
Widzę, że w komentarzach jeszcze więksi spryciarza niż sam dziennikarz. Czy naprawdę ktoś sądzi, że gość który robił to w celach prowokacyjnych, nie wiedział, że będzie musiał zapłacić ten VAT? On dokładnie uwno zapłaci i to tylko dlatego, że prawo na to pozwala, wystarczy spółka zoo i nic nie musi ponad kz. Firma się zamyka i po temacie. Wy(bo)(twó)rcy warszawskiego uwna pewnie doskonale CZAJĄ szambo, które musiał sprzątać ich tęczowy przywódca po swoich kolegach za pieniądze wasze i nasze.
Myślę, że nie wiedział, czego najlepszym dowodem jest to, że odmówił zrobienia korekty. Zamknięcie spółki nic mu nie da – to już nie są lata 90. Dług przejdzie na niego jako osobę fizyczną odpowiedzialną za reprezentowanie spółki.
Od kiedy zamknięcie spółki chroni od konsekwencji prawno skarbowych? Skąd ty czerpiesz te dyrdymały?
tylko czekać na tuzy intelektu z pisu
Ty już lepiej nie obnażaj swojego, cyrkowcu.
To jest poziom świadomości ekonomicznej/gospodarczej wyborców elity rządzącej. Co tu sie dziwić, że potem u sterów Państwa mamy taka śmietankę jak Zielińską, Biejat, Arłukowicza, Sikorskiego, Czarzastego, Hanik-Kloske,Tygryska, Kierwiñskiego, itd… Same tuzy intelektu. Jak się okazuje przedstawiciele 1/3 Polaków.
Tuzy czego?
Ogółem tuz-y to trwałe użytki zielone gdyby ktoś nie wiedział😁
A wystarczy potwierdzenie przelewu bo bo gotoka takiej kwoty nie można opłacić.
Z PiSu nie ma lepszych asów. To ta sama banda tylko pod inną „flagą”
Ale jeśli gość z Leszna kupi sobie 4 samochody po 1mln za sztukę to podatek i vat rusi ozliczyć tylko od 300 tys. W ten sposób wprowadził do swojej firmy 4 bańki lewych pieniędzy np. z przemytu, przekrętu lub lewych transakcji.
Według wystawcy faktura była opłacona oczym wy piszecie
A podatek odprowadził? Zresztą skarbówka z pewnością już sprawdziła jego rachunek firmowy i to czy był rzeczywiście wpływ kwoty zadeklarowanej na fakturze 😉
Piszą o odprowadzeniu do skarbówki rzekomo zapłaconego podatku VAT
Wystawca faktycznie nie otrzymał tego podatku (ani kwoty netto) więc… musi wysupłać go z własnej kieszeni
Tak? Jak skarbówkę nic nie obchodzi to wyobraźmy sobie takie scenariusz. Ktoś włamuje ci się do systemu i wystawia fakturę na kogoś na 100mln. Ty/twoja firma bankrutuje bo, jak wynika z artykułu, skarbówkę nic to nie obchodzi, podatek ma zostać zapłacony.
Właśnie tak, idealny system do niszczenia zbyt polskich i zaradnych firm. Plus faktury uj wie gdzie po świecie się błąkające (podobno serwery u rzymian) daje super warunki do inwigilacji działań takich firm.
Przecież od zawsze można wystawić fakturę na kogokolwiek. I „wprowadzić ją do obrotu” w jakikolwiek sposób. A nawet zapłacić od niej podatek, jak ktos ma za dużo pieniędzy. KSEF zmienił tyle, że teraz takie lewe faktury skarbówka widzi od razu.
Nie było tak, bo faktura nie wjeżdżała ci na biurko, a tu jest tak, że zostaje dostarczona bezpośrednio. Ten system jest wspólnym biurkiem dla wszystkich, wcześniej nawet w dużej firmie dostawałeś ją od pracownika, który za nią odpowiadał. Jeśli ktoś ma złe zamiary, może tu więcej napsuć niż wcześniej. Zwłaszcza w przypadku tokenów i samofakturowania.
dokładnie a tacy autorzy robią tylko artykuły typu g.burza….
Korekta? No to wtedy odda 4 bańki.
Słowa kluczowe:
1) korekta
2) kasowy VAT
„…poszkodowani pod żadnym pozorem nie mogą ująć tej faktury w swoich rejestrach VAT …” serio ? jest to zwykłe dziennikarskie (niepotrzebne) podgrzewanie emocji, naprawdę nie wystarczy napisać: „nie mogą”?
Nie wystarczy bo to tylko 2 słowa… A tak – 13! Dłuższy artykuł – pewnie większa kasa…