Pobierz e-pity 2018

Jedna faktura w miesiącu może pozbawić podatku liniowego? „Test przedsiębiorcy”

Piotr Szulczewski 28.03.2019 08:37 (aktualizacja: )

Najnowszym pomysłem, o jakim donoszą media krążące w ministerialnych kuluarach, jest wprowadzenie testu przedsiębiorców co do ilości wystawianych miesięcznie faktur. Jedna usługa lub towar, rozliczana na rzecz jednego nabywcy, pozbawiałaby firmy jednoosobowe statusu przedsiębiorcy, a przede wszystkim – ograniczała liniową stawkę 19% podatku PIT.

Doniesienia Rzeczypospolitej w artykule "Fiskus chce uderzyć w liniowy PIT" w tej sprawie sugerują, że rozważane i analizowane są możliwości testowania, jakie przedsiębiorstwa działają zgodnie z definicją ustawy – prawo przedsiębiorców, a jakie funkcjonują głównie dla celów optymalizacji podatków i składek ubezpieczeniowych. Clou problemu pojawiło się w trakcie wypowiedzi wiceministra finansów Filipa Świtały w czasie warsztatów podatkowych zorganizowanych na Uczelni Łazarskiego przez fundację CASE – we współpracy z Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA oraz przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce.

Minister Jadwiga Emilewicz: Nie będzie testu przedsiębiorcy

Jeżeli przedstawione pomysły potwierdzą się i zaowocują projektem zmian w ustawie o PIT, to mali przedsiębiorcy mogą bardzo dotkliwie odczuć „zaciskanie pasa fiskalnego”, jakie w tej chwili coraz intensywniej obejmuje legislację podatkową. Nie tak dawno fiskus uzbroił się w szereg nowych instrumentów fiskalnych w kontrolowaniu podatników i może obecnie zmierzać do legislacyjnego zabezpieczania kolejnych ścieżek intensywnej optymalizacji podatkowej.

O co chodzi z testem przedsiębiorcy?

Przedsiębiorca ma możliwość wybrać, czy opodatkowuje się na zasadach ogólnych, czy liniowo. W tym drugim przypadku nie wchodzi on w drugi próg podatkowy i zamiast 32% podatku płaci go według 19% stawki.

Problemem, którego dotyczyć może analiza, są przedsiębiorcy, którzy opierają swoją działalność wyłącznie o jedną usługę lub jedną sprzedaż towaru miesięcznie. W takiej sytuacji ich aktywność gospodarcza obrazuje zdaniem fiskusa dokładnie taką samą zależność gospodarczą i finansową, jak osoby zatrudnionej u usługodawcy (nabywającego towar). W efekcie – patrząc wyłącznie od strony podatkowej – prowadzenie takiej firmy w znaczący sposób przypomina etat. A jednym z podstawowych motywatorów prowadzenia takiej firmy jest w takim przypadku oszczędność podatkowa po obu stronach transakcji. Test przedsiębiorców musiałby być formą odpowiedzi na pytania, czy działalność prowadzona przez podatnika – przedsiębiorcę faktycznie oddaje „ducha polskiej przedsiębiorczości”. W praktyce analiza skupiałaby się na tym, czy można przypisać przedsiębiorcy spełnienie warunków uznania go za przedsiębiorcę zgodnie z definicją wskazaną w przepisach podatkowych.

Należy jednak być świadomym tego, że obecna definicja, przy odpowiedniej konstrukcji umowy, zabezpiecza przedsiębiorcę prowadzącego działalność na własne imię i na własne ryzyko, cywilnoprawnie nie podlegającego kompetencyjnie zwierzchnikom i realizującego kontrakty i usługi ciągłe rozliczane miesięcznie. Jeśli zatem ministerstwo Finansów chciałoby ograniczyć wystawianie faktur przez liniowców, musiałoby modyfikować definicję działalności gospodarczej i wyłączyć z niej określone rodzaje aktywności zawodowej.

Już na etapie pomysłu można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że takie testowanie będzie bardzo trudne i może prowadzić do skrajności. Z jednej bowiem strony dąży się do uznania za przedsiębiorcę osoby sprzedające jednorazowo kilkanaście par spodni tego samego rodzaju (wyrok NSA w tej sprawie jeszcze kilka lat temu utrzymał w mocy stanowisko fiskusa) – z drugiej – pozbawia się możliwości działania na rzecz jednego kontrahenta przedsiębiorców, którzy od lat działają na własne ryzyko.

Co więcej, powstaje pytanie, którzy przedsiębiorcy powinni bacznie przyglądać się pomysłowi. Z pewnością spokojnie nie będą mogli spać ci, którzy wystawiają jedną fakturę za jedną usługę w miesiącu za „gotowość do świadczenia usług”, czyli rozliczani miesięcznym ryczałtem niezależnie od ilości podjętych działań. Czy jednak proste zmiany w treści umowy nie spowodują, że nawet takie osoby nadal będą rozliczane za konkretne działania? Test przedsiębiorcy dotyczyć musiałby wielu sytuacji i objąć jednorazowo wiele podobnych sytuacji i pojawia się ryzyko niejednorodnego traktowania przedsiębiorców.

Jedna faktura w miesiącu wystawiana może być na przykład:

  • przez lekarza z kontraktem na rzecz szpitala, który całość swojej aktywności zawodowej prowadzi w jednostce szpitalnej,
  • przez prawnika, który posiadając własne biuro zajmuje się wyłącznie redakcją pism procesowych i dokumentacji przedprocesowej na rzecz większego podmiotu lub na rzecz jednego dużego klienta,
  • przez programistę, który nawiązał współpracę z klientem z USA i dostaje znaczącą ilość czynności do wykonania i siedząc we własnym biurze zdalnie przekazuje całość zamówionych zleceń na rzecz usługodawcy.

Odpowiedź na pytanie, który z nich jeszcze jest przedsiębiorcą, a który już nim nie jest – byłaby niemożliwa.

Myślę, że w trakcie analiz należy pamiętać również, że wszystkie te osoby, w sytuacji gdy doszłoby do błędu po ich stronie i rozliczeń wykonanej pracy, ponoszą pełna odpowiedzialność odszkodowawczą, a nie jak w przypadku umów o pracę – do 3 krotności wynagrodzenia.

Komentarz eksperta: Poszukiwanie pieniędzy u przedsiębiorców

Resort finansów chce oddzielić prawdziwych przedsiębiorców od osób pozornie samozatrudnionych. Pracodawcy obawiają się, że nowe regulacje niczego nie zmienią i będą powszechnie obchodzone.

Oddzielenie osób pracujących na własny rachunek, czyli przedsiębiorców, od pracowników etatowych w praktyce jest niezwykle trudne, czy wręcz niemożliwe. W obecnym stanie prawnym, zgodnie z kodeksem pracy, osoba która wykonuje prace, w miejscu i w czasie wskazanym przez pracodawcę oraz pod jego kierownictwem, jest pracownikiem etatowym.

Ale jak widać to rozróżnienie nie jest wystarczające. Ministerstwo Finansów pracuje nad bardziej jednoznacznym „testem”, który ma odsiać osoby pozornie samozatrudnione od osób rzeczywiście prowadzących działalność gospodarczą. Obawiam się, że regulacje prawne zaproponowane przez resort finansów niewiele zmienią i będą tak samo obchodzone jak przepisy kodeksu pracy.

Zwiększenie wydatków na świadczenia socjalne musi być w dłuższym okresie zrównoważone wzrostem wpływów podatkowych, ponieważ nie można dopuścić do nadmiernego zadłużenia państwa. Pomysł zwiększenia wpływów podatkowych od osób prowadzących działalność gospodarczą jest tego potwierdzeniem i pierwszym z wielu rozwiązań, których możemy się spodziewać. Coraz częściej mówi się też o zniesieniu górnego limitu składek emerytalnych i rentowych oraz podwyższeniu składek od przedsiębiorców.

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan

FakturaFormy opodatkowaniaVATHOT