Dla kogo estoński CIT zachwalany przez premiera Morawieckiego?

Katarzyna Sudaj 17.06.2020 13:11 (aktualizacja: )

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że rząd rozważa reformę podatku dochodowego od osób prawnych i chciałby wprowadzić tzw. estoński CIT. Spółki z obrotami do 50 mln zł nie będą płaciły podatku CIT tak długo, jak nie będą wyciągały zysku ze swojej firmy.

Podczas dzisiejszej wizyty Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego w przestrzeni coworkingowej „business_link” prowadzonej przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości na terenie PGE Narodowy, premier ogłosił zamiar przejścia Polski na tzw. estoński CIT.

Co to jest estoński CIT?

To podatek dochodowy, a w zasadzie jego brak, bo stawka CIT wynosi 0 proc. tak długo, jak zysk pozostaje w firmie i jest inwestowany, a nie wypłacany właścicielom i akcjonariuszom w formie dywidendy. Oznacza to również brak rachunkowości podatkowej, deklaracji i obowiązków administracyjnych.

tweet estoński CIT

Źrodło: Twitter Premier RP

Dlaczego taki model podatku CIT ma przewagę nad innymi? 

Kancelaria Premiera tłumaczy, że estoński CIT to większa odporność na dekoniunkturę oraz większe zdolności inwestycyjne. Tak zmiana  przyniesie wzrost produktywności i obniży wymiar czasu zużytego na rozliczenie podatków (brak rachunkowości podatkowej, deklaracji i obowiązków administracyjnych).

Dla kogo estoński CIT?

CIT, czyli podatek dochodowy od osób prawnych, płacą spółki prawa handlowego posiadające osobowość prawną. Prawdą jest, że 97 proc. takich spółek w Polsce nie osiąga obrotów przekraczających 50 mln zł, więc one skorzystałyby z tego rozwiązania. Prawdą jednak również jest, że przeważająca część mikroprzedsiębiorców i małych firm płaci w Polsce podatek PIT, a nie CIT. Estoński CIT - choć jest rozwiązaniem ciekawym samym w sobie - to jest skierowany do wąskiej grupy podatników.

Zresztą od zawsze przedsiębiorcy zwaracaja uwagę, że barierą w prowadzeniu działalności w Polsce nie jest wysokość podatków, a skomplikowanie prawa i brak przejrzystości przepisów.

FOR o estońskim CIT Morawieckiego

dr Aleksander Łaszek: Szkoda, że tak późno. Według planu Morawieckiego do 2020 roku stopa inwestycji miała wzrosnąć do poziomu 25% PKB. Tymczasem inwestycje spadły w 2017 roku do 17,5% PKB – najniższego poziomu od 1995 roku. I pomimo pewnego wzrostu najważniejsza część inwestycji - inwestycje prywatne - w 2019 roku pozostawały na poziomie niższym niż w 2015 roku, przed ogłoszeniem planu podnoszenia inwestycji. Nowe pomysły rządu nie przysłonią innych problemów wywołanych przez jego politykę - rosnących obciążeń biurokratycznych (w całej UE tylko w Bułgarii system podatkowy jest bardziej czasochłonny niż w Polsce) o kolejnych, trudnych do przewidzenia domiarów podatkowych. Nawet w tej chwili, mówiąc o dobrych warunkach do inwestowania na różnym etapie przygotowań są nowe daniny: od podatku cukrowego, przez różne wersje cyfrowego, po podatek od handlu. Nie wiadomo też co z wcześniej zapowiedzianym ozusowaniem umów cywilnoprawnych. Sam pomysł estońskiego CIT jest rozwiazaniem korzystnym. W ostatniej kampanii parlamentrnej rozwiazanie to proponowało PO, więc dobrze, że Premier sięga po korzystne rozwiązania proponowane też przez konkurencję. Istotnym pytaniem jest jakie będą dokładne warunki, które będą musieli spełnić przedsiębiorcy, by zakwalifikować się do nowego rozwiązania - na razie zapowiedziane warunki są liberalne, ale z oceną należy poczekać na projekt ustawy.

Forum Obywatelskiego Rozwoju - FOR

CITKoronawirus w Polsce