Co z minimalnym CIT?

Rödl & Partner 21.09.2022 14:23 (aktualizacja: )

Z początkiem 2022 roku weszły w życie regulacje dotyczące tzw. minimalnego podatku dochodowego. Podatku, który zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów miał objąć tylko największe podmioty, uzyskujące wysokie przychody, jednak nie wykazujące zysków i co za tym idzie – niepłacące podatku dochodowego. Jak to często bywa – zapowiedzi, zapowiedziami, a wyszło jak zwykle.

Przy wprowadzonym do ustawy brzmieniu przepisów wielkość przedsiębiorstwa nie ma znaczenia, a podatek powinny płacić spółki:

  • które w danym roku wykazały stratę podatkową lub
  • których rentowność będzie mniejsza niż 1%.


Źródło: shutterstock.com

Podatek od straty i niskiej rentowności

Wprawdzie przewidziano wyłączenia podmiotowe, jednak wyłączone kategorie podmiotów są na tyle wąskie, że większość podatników CIT spełniających w danym roku podatkowym jeden ze wskazanych warunków, została objęta tym podatkiem. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami podatnicy CIT z końcem marca 2023 roku powinni rozliczyć minimalny podatek dochodowy. Podatek, który już od momentu opublikowania projektu ustawy budził znaczne kontrowersje i wątpliwości – w tym w odniesieniu do metodologii jego liczenia. Kontrowersje i wątpliwości, które nie zostały wyjaśnione przed wejściem w życie przepisów.

10% podstawy opodatkowania

Przechodząc do obowiązujących regulacji - minimalny podatek dochodowy wynosi 10% podstawy opodatkowania, którą stanowi suma:

  • 4% wartości przychodów ze źródła przychodów innych niż z zysków kapitałowych,
  • kosztów finansowania dłużnego poniesionych na rzecz podmiotów powiązanych, przekraczających wartość 30% tzw. EBITDA,
  • odroczonego podatku dochodowego wynikającej z ujawnienia w rozliczeniach podatkowych niepodlegającej dotychczas amortyzacji wartości niematerialnej i prawnej w zakresie, w jakim skutkuje ona zwiększeniem zysku brutto albo zmniejszeniem straty brutto,
  • poniesionych na rzecz podmiotów powiązanych, podmiotów z państwa lub terytorium stosującego szkodliwą konkurencję podatkową, kosztów nabycia określonych usług lub praw niematerialnych, przekraczających wartość 3 mln złotych plus 5%.

Jak widać – podstawę do obliczenia podatku minimalnego stanowią nie tylko uzyskane przychody, lecz zwiększają ją również wybrane kategorie kosztowe. Przyglądając się włączanym do podstawy kosztom, nie sposób nie zauważyć, że są to grupy wydatków, które już od jakiegoś czasu są na celowniku organów skarbowych: usługi niematerialne, koszty finansowania dłużnego, pewne rozliczenia powodujące powstanie podatku odroczonego. Aby ustalić podstawę opodatkowania zgodnie z powyższymi wytycznymi, konieczne jest dokonanie szeregu wyliczeń, zgodnie z wzorami przedstawionymi w ustawie. Sama metodologia obliczeń od początku budziła wątpliwości podatników. Pytano, jak prawidłowo wyliczyć EBITDA, jakie wydatki brać pod uwagę w poszczególnych kategoriach, które przychody uwzględniać w wypadku korzystania ze zwolnień, czy jak wyliczać rentowność? Wskazywano również, że poniesienie straty w jednym, gorszym roku już będzie oznaczało dla spółki konieczność zapłaty podatku minimalnego.

Ministerstwo Finansów, niejako przyznając rację przedsiębiorcom wskazującym na te wszystkie wątpliwości, zapowiedziało modyfikację i odroczenie wejścia w życie rzeczonych przepisów. Początkowo wskazywano na 12-miesięczne odroczenie momentu obowiązywania przepisów, w ostatnio opublikowanym projekcie zmian pojawił się temat odroczenia 2-letniego, co oznaczałoby, że faktyczny obowiązek wyliczenia i zapłaty podatku minimalnego pojawiłby się dopiero w marcu 2025 roku.

Zmiany w podatku minimalnym nim wejdzie w życie?

Jednocześnie proponuje się znaczną modyfikację przepisów – wprawdzie na niekorzyść podatników ulegnie wymagany próg rentowności zwalniający z obowiązku poboru podatku – wyniesie on 2%, to sam sposób liczenia rentowności zostanie złagodzony, dodatkowo wprowadzone zostaną nowe kategorie podmiotów zwolnionych z obowiązku poboru podatku minimalnego, a także uproszczeniu ulegnie metodologia liczenia daniny. Ważną i korzystną zmianą jest fakt, że podatku nie muszą płacić firmy, które przekroczą 2% wskaźnik rentowności choćby w ciągu jednego z trzech ostatnich lat podatkowych – jest to ukłon w stronę tych przedsiębiorstw, które przejściowo wykazują stratę czy niską dochodowość, jednak w latach wcześniejszych wykazywały zyski.

Podstawę opodatkowania będzie można ustalić na dwa sposoby – dokonując kalkulacji, o których była mowa już w pierwotnym brzmieniu przepisów, z lekką modyfikacją co do wartości procentowej przychodów, czyli:

  • 1,5% przychodów + koszty, o których była mowa już wcześniej (usługi niematerialne, finansowanie dłużne, związane z podatkiem odroczonym) albo
  • po prostu wyliczając 3% przychodów, co może stanowić nie lada uproszczenie.

Planowane zmiany należy ocenić pozytywnie. Zmiany w sposobie kalkulacji rentowności i później już w samym ustalaniu podstawy opodatkowania, bez konieczności dokonywania żmudnych i często niejasnych wyliczeń, na pewno ułatwią wielu podatnikom rozliczenia. Ponadto wprowadzenie nowych wyłączeń pozwoli znacznej liczbie podatników na uniknięcie płacenia dodatkowej daniny.

Mimo że odroczenie podatku i planowane zmiany są niewątpliwie korzystne, to jednak w tym kontekście pojawia się pytanie, czy przepisy pierwotnie powinny były wejść w życie z 1.1.2022 roku? Jak wskazywaliśmy – już na etapie konsultacji publicznych podnoszony był szereg wątpliwości, które pierwotnie nie zostały ujęte przez ustawodawcę. Wielu przedsiębiorców, aby jak najlepiej przygotować się do nadchodzących zmian i zaplanować budżet, posiłkowało się wsparciem firm doradczych, generując dodatkowe koszty dla prowadzonej działalności. Jak się okazuje – wykonane analizy i podjęte kroki były niepotrzebne, bo całokształt przepisów ulega zmianie i odsunięciu w czasie.

Jednocześnie odraczanie przepisów i ich ciągłe modyfikowanie prowadzi do znacznej niepewności wśród przedsiębiorców – nie wiadomo czy i kiedy, a do tego w jakiej formie przepisy wejdą w życie. Bo jak się przygotować do czegoś, co zaraz zostanie zmodyfikowane? Podobną sytuację już znamy z przepisów o opodatkowaniu u źródła – przepisy były odraczane przez 2 lata (co pół roku wydawano kolejne rozporządzenia), żeby wejść w życie w zmodyfikowanej formie. W formie, która, jak się okazało – również nie była w pełni przemyślana – w odniesieniu do tych regulacji w życie weszło już rozporządzenie zmieniające pewne terminy, a w sejmie rozpatrywany jest kolejny projekt ich zmian.

Huśtawka nastrojów ustawodawcy i permanentnie wprowadzane zmiany w prawie podatkowym powodują, że inwestowanie i prowadzenie biznesu w Polsce staje się coraz trudniejsze. Przedsiębiorcy nie wiedzą, czego się spodziewać. Widząc kierunek zmian w odniesieniu do podatku minimalnego można mieć nadzieję, że ustawodawca zaczyna słuchać, chociaż częściowo, głosów podatników. Jednak pojawia się pytanie - dlaczego tak późno?

Autorka to: Doradca podatkowy Anna Piskor z Rödl & Partner

CIT