Rzecznik MŚP apeluje o uproszczenie wniosków o ulgę w ZUS: mail zamiast papierowego druku

Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców skierował do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego list z apelem o zastąpienie biurokratycznych procedur uzyskania pomocy w ZUS szybkim i prostym zgłoszeniem e-mailem bądź pocztą. Dotyczy to chęci zrezygnowania na okres 3 miesięcy z opłacania składki na ubezpieczenie społeczne, z zachowaniem obowiązkowej składki zdrowotnej.

Poniżej publikujemy treść tego listu:

"Szalejąca pandemia pustoszy światową gospodarkę. Polscy przedsiębiorcy odczuwają to bardzo dotkliwie. Wielu obawia się bankructwa – nie uzyskują przychodów, ale koszty nie zniknęły. Z racji, iż większość z ponad dwu i pół milionowej rzeszy przedsiębiorców nie ma znaczących oszczędności, wkrótce zabraknie im środków na utrzymanie rodzin. A kiedy wierzyciele zaczną upominać się o należności, do drzwi mogą zapukać komornicy.

Dwa dni temu Prezydent Andrzej Duda i Pan ogłosiliście pakiet dla przedsiębiorców, nazwany „tarczą antykryzysową”. Zawiera on wiele cennych instrumentów pomocowych, które mogą pozwolić ocalić firmy i miejsca pracy w sektorze MŚP. Pilnie czekamy na konkretne projekty ustaw, żeby wziąć udział w ich opiniowaniu i poprawianiu. Do Pani Minister Jadwigi Emilewicz wysłałem uwagi i propozycje, które zgłosiły organizacje z Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP. Wśród nich przewija się prośba, aby wprowadzane rozwiązania były szybkie, proste i pozbawione biurokracji. Nie ma teraz czasu na rozpatrywanie podań, analizowanie załączników, wypełnianie wniosków i ankiet. Jeszcze kilka, kilkanaście dni bez pomocy i firmy zaczną się ratować zwalnianiem pracowników, a to będzie najgorszy scenariusz dla Polski.

Dlatego jednym z ważniejszych postulatów naszego środowiska jest zastosowanie prostych i szybkich środków pomocy. Nawet jeżeli część firm dostanie pomoc większą niż mogłoby to wynikać z ich sytuacji finansowej, to dla ratowania pozostałych właśnie takie środki trzeba zastosować.

Wczoraj otrzymałem wiadomość od pani Anny. Pani Anna skończyła technikum fryzjerskie w 1998 roku. Już podczas nauki pracowała w zawodzie, żeby móc się utrzymać w Warszawie. Potem była pracownikiem najemnym w zakładzie fryzjerskim. Po urodzeniu dziecka wystarała się o dotację z urzędu pracy na założenie działalności gospodarczej i od 17 lat prowadzi swój mały salon fryzjerski na wsi w powiecie pułtuskim. Pracuje sama. I od siedmiu lat, po śmierci męża, sama spłaca kredyt hipoteczny na budowę domu. Za usługę strzyżenia pobierała do stycznia 2020 r. 15 zł, obecnie 20 zł. Wybrała rozliczenie kartą podatkową, bo niskie dochody nie pozwalały jej na korzystanie z biura księgowego. Bywały miesiące, że nie miała też z czego zapłacić ryczałtowego ZUS. Kiedy 2 lata temu złamała nogę i nie mogła pracować, powstały zaległości. Starała się nadpłacać składkę, ale jeszcze pozostało jej 2 tysiące złotych do spłacenia.

Po wybuchu epidemii ma w zakładzie 3-4 klientów dziennie. Całe szczęście, że pracuje we własnym lokalu w starym domu. Niebawem musi jednak zapłacić za prąd, ZUS i podatek z karty. Ponadto musi z czegoś przeżyć. Dlatego postanowiła skorzystać z propozycji „tarczy” i odroczyć płatności ZUS o trzy miesiące. Pobrała z internetu wniosek i zasiadła do jego wypełniania.

Wniosek dla osób nieprowadzących pełnej księgowości zawiera m.in. pytania dotyczące trzech kolejnych lat, od 2017 do 2019:

  • forma opodatkowania,
  • przychód,
  • koszty,
  • zaliczka na podatek dochodowy,
  • nakłady na środki trwałe,
  • dochód,
  • majątek firmowy,
  • majątek prywatny,
  • zobowiązania firmowe,
  • zobowiązania firmowe krótkoterminowe,
  • zobowiązania prywatne,
  • uzależnienie od odbiorców/dostawców – w tym punkcie potrzebne jest wyjaśnienie czy firma ma wielu odbiorców, ale dostawy realizowane są przez kilku dostawców, czy ma kilku klientów oraz kilku kluczowych dostawców.

Na koniec trzeba doprecyzować, czy firma jest w strukturze kapitałowej oraz czy grupa kapitałowa jest jednym z kluczowych dostawców i czy otrzymuje granty i dotacje. To wszystko w rozbiciu na trzy lata w sytuacji, kiedy pani Anna płaci kartą podatkową i o przychodach w 2017 roku pamięta jedynie tyle, że były bardzo małe, bo brakowało jej na zapłacenie ryczałtowego ZUS. Ponieważ w to, co opisuję, trudno uwierzyć, sam sprawdziłem te formularze i pozwalam sobie je panu Premierowi załączyć.

Pani Anna nie była w stanie wypełnić wniosku, ale nawet gdyby prowadziła księgę przychodów i rozchodów i miała księgową, która wypełniłaby jej te dokumenty, to na koniec i tak by się okazało, że nic z tego, bo tym którzy zalegają ze składkami żadna pomoc nie przysługuje.

Takich przedsiębiorców są setki tysięcy. Nie możemy zostawić ich bez pomocy. Proponuję zastąpić biurokratyczny i nieefektywny instrument, który obowiązuje obecnie, prostym i szybkim zgłoszeniem e-mailem bądź pocztą chęci zrezygnowania na okres 3 miesięcy z opłacania składki na ubezpieczenie społeczne, z zachowaniem obowiązkowej składki zdrowotnej. Takie rozwiązanie nie podlega tzw. pomocy „de minimis” i jest pozbawione obowiązku składania wyżej opisanego wniosku.

Gdyby wszyscy przedsiębiorcy, płacący obecnie pełną składkę na ZUS, zrezygnowali z jej opłacania – ubytek w FUS wyniósłby za trzy miesiące 3 mld zł. Ale są też tacy, którzy mimo kryzysu uzyskują przychody albo mają zasoby pieniężne i zechcą, aby na ich koncie odkładał się kapitał i aby byli nadal ubezpieczeni rentowo, wypadkowo czy chorobowo. Dlatego koszty będą mniejsze. Podobne zasady – proste, szybkie i powszechne – należy wprowadzić przy wszystkich innych zaproponowanych działaniach z „tarczy antykryzysowej”. Tylko takie rozwiązania mogą być dziś skuteczne.

Panie Premierze,

dziękujemy za ogromną pracę, jaką wykonuje Rząd, a w szczególności Minister Zdrowia Łukasz Szumowski, aby społeczeństwo poniosło jak najmniejsze straty związane z pandemią. Polacy odpowiadają na to solidarnością i jednością. Jesteśmy zdyscyplinowani i gotowi do wykonywania zaleceń, tworzą się grupy pomocy dobrosąsiedzkiej, nie zapominamy o słabszych i chorych. Na mój apel do pomocy przedsiębiorcom przyłączają się kolejne samorządy, umarzając czynsze w lokalach komunalnych firmom, które musiały zamknąć działalność.

Wszystko to jest wspaniałe, ale jeżeli nie ocalimy gospodarczej tkanki naszej Ojczyzny i zacznie rosnąć bezrobocie, to pozytywnych nastrojów społecznych nie da się utrzymać na dłuższą metę. To jest – jak Pan podkreśla – trzęsienie ziemi dla gospodarki, dlatego ważne by Rząd wziął na poważnie uwagi kierowane przez przedsiębiorców do ustaw z „tarczy antykryzysowej” oraz by zapowiadana pomoc nadeszła szybko i była udzielana bez biurokratycznej mitręgi.

Źródło: Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców

Koronawirus w PolsceZUS