Kiedy praca na etacie przestaje się opłacać?

06.07.2010 11:00 (aktualizacja: )

Praca na etacie wielu kojarzy się z bezpieczeństwem. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, jak złudne jest to przeświadczenie. Pracę można stracić nawet z dnia na dzień, zostać zastąpionym przez osobę młodszą, wydajniejszą, bliższą szefowi. Mimo że prowadzenie firmy nie daje 100-proc. gwarancji „lepszego jutra”, wydaje się, że perspektywy są tu bardziej obiecujące.

Gdzie sukcesy, tam wrogowie

Ryzyko wpisane jest w biznes, podobnie jak zawiść ludzka. Skrajnych emocji można doświadczyć wszędzie, także w zakładzie pracy. Przypomnij sobie, ile osób cieszyło się z Twojego sukcesu, a ile razy czułeś na swoich plecach oddech zazdrosnych współpracowników. Potrafimy cieszyć się ze swoich osiągnięć, ale jeszcze więcej przyjemności czerpiemy z niepowodzeń kolegów z pracy. Widzimy w tym szansę dla siebie.

Jak pokazują wyniki ankiety przeprowadzonej wśród użytkowników serwisu szybkopraca.pl, aż 65 proc. respondentów stwierdziło, że z powodu złej atmosfery pracowniczej są skłonni zrezygnować z pracy, nawet nie mając innej oferty zatrudnienia. Najczęściej etatowcy skarżą się na zachowanie współpracowników i szefa. Złe relacje w zakładzie przekładają się na niskie wyniki produkcji i sprzedaży. Rosnąca frustracja paraliżuje twórcze myślenie i chęć osiągania celów. Tu pomóc może psycholog pracy, ale mało która firma współpracuje z takim specjalistą.

Nauka idzie w las

Kolekcjonerzy wpisów w CV jako zaletę etatu wymieniają darmową edukację. Tylko odpowiedz sobie szczerze, z ilu odbytych kursów i szkoleń pracowniczych, tak naprawdę wyniosłeś korzyści? W większości mógłbyś nie uczestniczyć. Strata byłaby niewielka, jeśli nie żadna. Przedsiębiorca poświęca więcej uwagi przy wyborze profilu szkolenia, bo płaci za nie z własnej kieszeni. Poza tym sam dobrze wie, co mu jest potrzebne by móc rozwijać biznes. Wydatki te mogą być kosztem uzyskania przychodów. Istnieje także szeroka gama darmowych szkoleń (sponsorowanych, dotowanych przez Unię Europejską), w tym e-learningowych.

Czy się stoi, czy się leży

Prawdą jest, że szczególnie w początkowej fazie rozwoju firmy przedsiębiorca musi poświecić jej więcej czasu niż 40 godzin tygodniowo. Pytanie, czy lepiej pracować nad swoją marką i czerpać z tego ogromną satysfakcję, czy może robić swoje, byle do fajrantu. Oba warianty mają swoich zwolenników.

Zgrany zespół jest w cenie

Wraz z rozwojem przedsiębiorstwa zaczniemy zwiększać zatrudnienie, otaczać się kompetentnymi ludźmi, których sami sobie wybierzemy. Należy pamiętać, żeby wybierać takich, którzy są lepszymi specjalistami od nas samych. Jednym z największych błędów, jakie popełniają mali pracodawcy, to brak zaufania do podwładnych i próba „wyręczania” ich w przydzielonych obowiązkach.

Przychodząc do pracy, nie mamy tego komfortu. Nie mamy wpływu, z kim przyjdzie nam pracować i jak długo. Musimy się dostosować do otoczenia i grać według określonych w grupie zasad, w przeciwnym razie możemy zostać wykluczeni.

Etat + firma

Taka kombinacja ma swoje zalety. Przede wszystkim pozwala utrzymać się w początkowej fazie rozwoju działalności, gdy inwestycja wymaga poniesienia znacznych kosztów. W razie niepowodzenia biznesu, nie zostajemy z niczym. Poza tym przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zwalniają osobę pracującą w pełnym wymiarze składek z ubezpieczeń społecznych. Pracownik, który prowadzi działalność gospodarczą, jest jedynie zobowiązany do opłacenia (kolejnej) składki na ubezpieczenie zdrowotne. W 2010 roku jest to 233,32 zł.

Decyzja o założeniu firmy powinna być jednak przemyślana, oparta na analizie, a nie wytworem chwili. Nie pozwól byś był do niej zmuszany. To musi być Twoja decyzja, bo własna firma to nie tylko splendor, ale i władza i związana z nią odpowiedzialność. Fakt, że dostępne są różne formy wsparcia, nie powinien być jedynym powodem założenia firmy. Naucz się też kontrolować swój czas pracy, w przeciwnym razie szybko stwierdzisz, że 24 godziny w dobie to zdecydowanie za mało.

Praca na etacie przestaje się opłacać, gdy:

  • czujesz, że zła atmosfera w zakładzie prowadzi do nikąd;
  • twoje pomysły nie spotykają się ze zrozumieniem i nie widzisz szans na zmiany; •czujesz, że etat nie może Ci już niczego zaoferować;
  • czujesz, że stoisz; to tak jakbyś się cofał;
  • masz pomysł na biznes i boisz się, że taka okazja już się nie trafi (ten lubi przychodzić w najmniej oczekiwanym momencie).

Lepszy stachanowiec niż… (dygresja)

Kult przodowników pracy mamy już za sobą, można jednak odnieść wrażenie, że są pewne grupy, które mają interes w tym, aby jak najwięcej osób pracowało na etacie i to za najniższą krajową. Wszelkie przejawy przedsiębiorczości są wyśmiewane, a autorów sukcesów uważa się za oszustów i złodziei. Zamiast wspierać osoby przedsiębiorcze, produkuje się kolejnych bezrobotnych. Wszak lepiej nic nie robić niż być „oszustem”.

Z badań przeprowadzonych w maju tego roku przez PBS DGA wynika, że co drugi dorosły Polak uważa, że za sukcesem przedsiębiorców, którzy osiągnęli sukces, stały szwindel i korupcja. Jeszcze większy odsetek (blisko 80%) respondentów stwierdził, że należy zwiększyć ilość kontroli w firmach. Najwidoczniej mało kto pamięta przypadek Romana Kluski, założyciela Optimusa, którego firmę uciążliwe kontrole i indolencja urzędnicza doprowadziły na skraj bankructwa. Przez wiele lat dochodził on swoich praw w sądach, co zresztą mu się udało. Ostatecznie za błędy fiskusa zapłacili podatnicy. Niewiele, bo 5 tys. zł, ale komputerowy „Midas” szybko stał się symbolem walki biznesu z systemem.

Paweł Wachowski
p.wachowski@firma.bankier.pl