Skip to content

Afera z zaniżeniem podatku za pizzę. 2500 zł kary. Eksperci: mandat był wystawiony bezprawnie

Nie milkną echa głośnej w mediach afery z karą za zaniżenie podatku VAT z powodu krewetek na pizzy. Po „nabyciu sprawdzającym” urzędniczka skarbówki wlepiła restauratorowi mandat w wysokości 2500 zł. Zdaniem doradców podatkowych nie miała prawa tego zrobić – opisuje „Puls Biznesu”.

Ta sprawa wywołała wiele dyskusji na temat podatku i związanych z nim absurdów. Przypomnijmy, pod koniec maja urzędniczki Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) w ramach zakupu kontrolowanego (według przepisów: „nabycia sprawdzającego”, zakupiły w gdańskiej pizzerii pizzę z krewetkami. Jak się okazało, zakupiona pizza według paragonu była opodatkowana 8-procentową stawką VAT, podczas gdy – według obowiązujących przepisów – pizza z owocami morza, którymi są krewetki, powinna być opodatkowana 23-procentową stawką. W ten sposób budżet państwa stracił ok. 6 zł. Sprawę oraz to, jak przedsiębiorcy powinni postrzegać nabycie sprawdzające, opisaliśmy w tym tekście.

pizza podatek afera
Fot. Fabio Balbi / Shutterstock

2500 zł za zaniżenie podatku. „Najdroższa pizza”

Efekt? Jedna z urzędniczek wystawiła właścicielowi pizzerii mandat w wysokości 2500 zł. On sam w osobliwy sposób podzielił się wiadomością o tym fakcie w mediach społecznościowych. Napisał na Facebooku:

„Z dumą wprowadzamy do menu najdroższą pizzę w historii naszego lokalu. Cena: jedyne 2500 zł za sztukę! Spokojnie, to nie inflacja, to urząd. Okazuje się, że nabicie pizzy z krewetkami na 8 proc. VAT zamiast na 23 proc. to w Polsce zbrodnia wyceniana przez urzędników na okrągłe dwa i pół tysiąca złotych mandatu. Podobno owoce morza to luksus, ale nie spodziewałem się, że nasza krewetka będzie miała cenę jak z ekskluzywnej restauracji w Monako”.

Internetowa afera wokół mandatu

Afera zataczała coraz szersze kręgi i dotarła do Sejmu. Tam Zbigniew Stawicki, wiceszef KAS, tłumaczył posłom, na czym polega „nabycie sprawdzające”. Stwierdził, że nie kończy się ono mandatem, ale „ustaleniem stanu faktycznego”. Dodał, że „nałożenie mandatu następuje w postępowaniu mandatowym, a to jest inna procedura”.

Na urzędniczki fiskusa spadła fala krytyki. Internauci zarzucali im nadgorliwość. Wiele wpisów krytykujących za powyższe działania skarbówkę opublikowała Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy działającej w administracji skarbowej. Internet obiegła kontrowersyjna wypowiedź Krzysztofa Stanowskiego, który stwierdził, że kontrolującą urzędniczkę należałoby „nagą przywiązać do słupa”. Urzędniczki narzekały na łamach mediów, że spotyka je „niespotykana fala hejtu”.

Czy mandat był zgodny z prawem? Eksperci odpowiadają

„Puls Biznesu” poprosił doradców podatkowych, by przeanalizowali niuanse sprawy i rozwiali wątpliwości, czy właścicielowi pizzerii należał się mandat, czy nie. Co odpowiedzieli?

– Przepisy jasno wskazują, że w ramach nabycia sprawdzającego można badać tylko i wyłącznie to, czy obrót jest ewidencjonowany na kasie fiskalnej i czy wystawiane są paragony fiskalne. W tej procedurze nie można weryfikować, czy zastosowano właściwą stawkę VAT. Można to zrobić tylko poprzez sprawdzanie poprawności rozliczeń w deklaracji podatkowej złożonej przez przedsiębiorcę, czyli w zupełnie innej procedurze – mówi „Pulsowi Biznesu” Andrzej Ladziński, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii GWW Legal & Tax i szef pionu podatkowego w zespole deregulacyjnym Rafała Brzoski.

Podkreśla, że według kodeksu karnego skarbowego sankcję w postaci grzywny można nałożyć za nierzetelne albo wadliwe wystawienie faktury lub rachunku. Jednak w tym przypadku rachunku nie było.

Reklama

Elektroniczny obieg dokumentów z KSeF

Andrzej Ladziński stawia pytanie: czy błąd na paragonie z kasy fiskalnej jest tym samym co błąd na rachunku, czyli czy paragon z kasy fiskalnej jest rachunkiem w rozumieniu kodeksu karnego skarbowego?

– Moim zdaniem te pojęcia nie są tożsame, bo kolejny przepis kodeksu karnego skarbowego używa terminu „dokument z kasy fiskalnej”, czyli odróżniono pojęcie rachunku od dokumentu z kasy fiskalnej. Wniosek z tego taki, że zastosowanie błędnej stawki VAT na paragonie z kasy fiskalnej nie jest wykroczeniem skarbowym, a więc nie może być ukarane mandatem – mówi Andrzej Ladziński.

Urzędniczki nie miały prawa tego zrobić

Podobne stanowisko w tej sprawie ma Jerzy Martini, doradca podatkowy i właściciel kancelarii Martini Tax. W rozmowie z „PB” podkreśla, że Kodeks karny skarbowy wyraźnie odróżnia rachunek od dokumentu z kasy fiskalnej.

– A w przepisie wskazującym, za co nakłada się karę grzywny, nie ma „dokumentu z kasy fiskalnej”. Dlatego uważam, że kontrolerka nie miała podstaw do uznania, że niewłaściwa stawka VAT na paragonie z kasy fiskalnej na krewetki do pizzy jest wykroczeniem skarbowym, nie mogła więc również nałożyć za to mandatu – podkreśla na łamach „PB” Jerzy Martini.

Podkreśla, że kwestię tę należałoby zbadać w procedurze kontroli podatkowej lub kontroli celno-skarbowej. Jednocześnie zwraca uwagę, że kontrolowany przedsiębiorca mógł odmówić przyjęcia mandatu, a wtedy rozstrzygnięciem sprawy zająłby się sąd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *