ZUS wysyła za granicę ok. 42 tys. emerytur

09.11.2015 09:00 (aktualizacja: )

ZUS wysyła za granicę ok. 42 tys. emerytur

Co roku ZUS wysyła za granicę ok. 42 tys. emerytur. Emeryci muszą co roku przesłać do urzędu poświadczenie o istnieniu dalszego prawa do świadczeń, czyli druk, który zaświadcza, że dany świadczeniobiorca żyje. Aby emeryci mogli uniknąć uciążliwej procedury, jaką jest wizyta w lokalnym urzędzie, ZUS stara się zdobywać takie poświadczenia w zagranicznych instytucjach. Podpisane już zostało porozumienie z Niemcami, dzięki któremu udało się zmniejszyć liczbę wysyłanych poświadczeń o 7 tys. i zapobiec wypłacie 1,3 mln zł na rachunki zmarłych już emerytów.

ZUS wysyła za granicę ok. 42 tys. emerytur

Źródło: YAY foto

Raz do roku ZUS wysyła ubezpieczonym, którzy przebywają za granicą, do wypełnienia formularz poświadczenia dalszego prawa do pobierania świadczeń. ZUS zabezpiecza się w ten sposób przed sytuacją, w której wypłacałby świadczenia osobom, które już prawa do uzyskania takich świadczeń nie mają, bo albo nie żyją, albo utraciły uprawnienia określone ustawą – mówi agencji Newseria Biznes Małgorzata Czerwińska, radca prawny w kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.

Poświadczenie zazwyczaj wysyłane jest po raz pierwszy zwykłym listem, a emeryt powinien go odesłać w odpowiednim terminie. W formularzu znajdują się dane, które pozwalają zidentyfikować ubezpieczonego. Jeśli nie zostanie on odesłany do ZUS-u, następny list jest przesyłany za potwierdzeniem odbioru. Jeśli i wówczas przesyłka nie trafi we wskazanym terminie do urzędu, uznaje się, że dana osoba nie żyje.

- Jeżeli z jakichś względów ubezpieczony nie mógł formularza odesłać, ale żyje iw dalszym ciągu ma uprawnienia do pobierania świadczeń, to może ten formularz odesłać później. Będzie to skutkowało tym, że ZUS prawdopodobnie przywróci prawo do pobierania świadczenia, ale ubezpieczony musi liczyć z tym, że jeżeli tego obowiązku nie dochowa, to co najmniej przez jakiś okres nie będzie - otrzymywać - tych pieniędzy – zaznacza Małgorzata Czerwińska.

Aby ZUS miał pewność, że emeryt, do którego wysyłane jest poświadczenie, żyje, na formularzu musi znaleźć się własnoręczny podpis ubezpieczonego. W wyjątkowych sytuacjach, kiedy np. emeryt jest obłożnie chory, może to zrobić jego faktyczny opiekun. Zazwyczaj jednak na druku musi się podpisać ubezpieczony, a własnoręczność podpisu powinna zostać poświadczona przez urząd danego kraju, który zajmuje się ubezpieczeniami społecznymi, czy upoważnioną osobę w polskiej placówce dyplomatycznej lub konsularnej. Wówczas takie poświadczenie będzie wystarczającą przesłanką, by ZUS nadal wypłacał należne świadczenie.

- Udaje nam się porozumieć z niektórymi państwami czy ich instytucjami ubezpieczeniowymi, aby dokonywać sprawdzenia pozostawania przy życiu emerytów i rencistów bez konieczności angażowania w to klientów, poprzez elektroniczną wymianę informacji. Mamy wówczas odpowiednie listy emerytów i rencistów, które sprawdzane są pod kątem pozostawania ich przy życiu przez instytucję zagraniczną drugiego państwa. Klient zaś jest wówczas zwolniony z obowiązku dostarczania nam formularza poświadczenia życia – tłumaczy Andrzej Szybie, wicedyrektor Departamentu Rent Zagranicznych w Centrali ZUS.

ZUS co roku wysyła ok. 42 tys. emerytur poza granice Polski. Z upływem czasu ich liczba będzie rosła, z racji na coraz większą emigrację.

Jak podkreśla, kontakt z urzędami pozwoli na szybszą reakcję, jeśli okaże się, że dany ubezpieczony nie żyje. Dotychczas uzyskanie takiej informacji było czasochłonne, na konta zmarłych trafiały świadczenia, które później trudno było odzyskać.

Od grudnia 2014 roku takie rozwiązanie weszło w życie w Niemczech, dzięki wymianie danych między ZUS a jego niemieckim odpowiednikiem. Numer identyfikacyjny stosowany przez Deutsche Post umożliwia sprawdzenie, czy dana osoba wciąż żyje.

Z 15 tys. emerytów, którzy mieszkają obecnie za naszą zachodnią granicą, o 7 tys. ZUS dostaje informacje drogą elektroniczną.

- Oznacza to korzyści z punktu widzenia finansów publicznych. Udało nam się zidentyfikować dotychczas 231 zgonów i zapobiegliśmy powstaniu nadpłaty na 1,3 mln zł, czyli pieniędzy, które wpłynęłyby na zagraniczne rachunki bankowe po śmierci klienta. Potem byłby bardzo duży problem z ich odzyskaniem – podkreśla ekspert ZUS.

ZUS uruchamia wymianę informacji z Chorwacją i Australią. Trwają też prace, by w ten sposób uzyskiwać informacje o ubezpieczonych mieszkających w Szwecji, Holandii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. 

Źródło: Newseria

Newseria.pl