Nie tylko przelew na kilkaset tysięcy złotych może zwrócić uwagę banku. Liczy się również to, skąd pochodzą pieniądze, jak często wpływają na konto i czy transakcje pasują do dotychczasowej aktywności klienta. Banki mają obowiązek monitorowania operacji, a informacje o określonych transakcjach przekraczających równowartość 15 tys. euro trafiają do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Jeśli natomiast podatnik nie potrafi wyjaśnić, skąd miał pieniądze na swoje wydatki, konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze. W skrajnym przypadku fiskus może zastosować 75-proc. stawkę podatku.
Bank sprawdza przelewy. Nie tylko te na duże kwoty
Bank nie analizuje transakcji dlatego, że chce wiedzieć, na co klient wydaje swoje pieniądze. Obowiązek monitorowania operacji wynika z przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.
Instytucje finansowe oceniają ryzyko związane zarówno z klientem, jak i z wykonywanymi przez niego transakcjami. Jeżeli określona operacja nie pasuje do dotychczasowego sposobu korzystania z rachunku albo pojawiają się inne okoliczności budzące wątpliwości, bank może poprosić o dodatkowe informacje lub dokumenty.
Co ważne, podejrzana transakcja wcale nie musi opiewać na ogromną kwotę.
Przelew powyżej 15 tys. euro trafia do GIIF?
W przepisach AML rzeczywiście występuje próg 15 tys. euro. Instytucje obowiązane przekazują GIIF informacje o określonych tzw. transakcjach ponadprogowych.
W przypadku banków dotyczy to m.in. transferów środków pieniężnych o równowartości przekraczającej 15 tys. euro, z uwzględnieniem wyjątków przewidzianych w ustawie. Raportowane są również określone wpłaty i wypłaty gotówkowe powyżej tego progu.
Nie oznacza to jednak, że osoba wykonująca większy przelew automatycznie staje się podejrzana.
Przekazanie informacji o transakcji ponadprogowej jest ustawowym obowiązkiem instytucji finansowej. Sam fakt zgłoszenia nie oznacza wszczęcia kontroli podatkowej ani zarzutu popełnienia przestępstwa.
Mniejszy przelew także może zainteresować bank
Próg 15 tys. euro nie jest granicą, poniżej której można robić wszystko bez żadnej kontroli.
Bank ma obowiązek reagować także wtedy, gdy okoliczności transakcji mogą wskazywać na pranie pieniędzy lub finansowanie terroryzmu. Znaczenie może mieć więc nie tylko kwota, ale cały schemat działania klienta.
Uwagę mogą zwrócić na przykład:
- liczne, powtarzające się wpłaty gotówkowe,
- gwałtowna zmiana sposobu korzystania z rachunku,
- przepływy pieniędzy między wieloma rachunkami bez oczywistego uzasadnienia,
- seria transakcji, które mogą wyglądać na sztuczne dzielenie większej kwoty,
- operacje niedające się łatwo powiązać z profilem klienta lub deklarowanym źródłem jego dochodów.
Ministerstwo Finansów zwracało wprost uwagę, że podzielenie jednej płatności w taki sposób, aby poszczególne operacje znalazły się poniżej progu raportowania, może być okolicznością braną pod uwagę przy ocenie ryzyka.
Dlatego sześć przelewów po 10 tys. zł nie musi być dla systemów bankowych mniej interesujące niż jedna większa operacja. Wszystko zależy od okoliczności.

Czy tytuł przelewu ma znaczenie?
Może mieć, ale sam niefortunny tytuł przelewu nie oznacza automatycznie blokady rachunku.
Bank analizuje transakcje przy wykorzystaniu różnych informacji. Nietypowy opis operacji może być jednym z elementów, które spowodują dodatkową weryfikację, zwłaszcza jeżeli współgra z innymi sygnałami ryzyka.
Dlatego żarty w rodzaju „za narkotyki”, „haracz” czy „okup” zdecydowanie nie są dobrym pomysłem.
Znacznie rozsądniej opisywać przelew zgodnie z jego rzeczywistym celem, np.:
„zwrot pożyczki”,
„darowizna”,
„zapłata za samochód”,
„zwrot kosztów”.
Sam opis przelewu nie przesądza oczywiście o jego charakterze prawnym. Jeżeli strony nazwą wpłatę „zwrotem pożyczki”, a w rzeczywistości żadnej pożyczki nie było, taki tytuł nie ochroni ich przed pytaniami banku czy urzędu.
Kiedy pojawia się 75-proc. podatek?
Najpoważniejsze konsekwencje mogą pojawić się wtedy, gdy sprawą zainteresują się organy podatkowe i okaże się, że podatnik dysponował pieniędzmi, których pochodzenia nie potrafi wykazać.
Przepisy ustawy o PIT przewidują szczególny sposób opodatkowania przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach albo pochodzących ze źródeł nieujawnionych.
Stawka podatku wynosi w takim przypadku aż 75 proc. podstawy opodatkowania. Wynika to z art. 25e ustawy o PIT.
Nie oznacza to jednak, że każdy niewyjaśniony przelew zostanie automatycznie opodatkowany stawką 75 proc.
W postępowaniu bada się przede wszystkim, czy poniesione przez podatnika wydatki i zgromadzony majątek znajdują pokrycie w dochodach opodatkowanych lub takich, które zgodnie z prawem nie podlegały opodatkowaniu.
120 tys. zł na koncie i tylko 40 tys. zł dochodu? To jeszcze nie przesądza sprawy
Załóżmy, że podatnik wykazał w PIT 40 tys. zł dochodu, a na jego konto w ciągu roku wpłynęło dodatkowo 120 tys. zł.
Sama różnica nie oznacza jeszcze, że fiskus naliczy podatek od nieujawnionych źródeł.
Pieniądze mogły przecież pochodzić ze sprzedaży samochodu, oszczędności z poprzednich lat, pożyczki, darowizny albo innego legalnego źródła.
Problem zaczyna się wtedy, gdy podatnik nie jest w stanie tego wykazać.
W toku postępowania dotyczącego nieujawnionych źródeł ciężar wykazania określonych przychodów lub dochodów, które miały pokryć wydatki, może spoczywać na podatniku. Dlatego po kilku latach znaczenie może mieć umowa, potwierdzenie przelewu czy dokument potwierdzający sprzedaż majątku.
Darowizna od rodziców też powinna mieć dokumenty
Dobrym przykładem jest darowizna pieniędzy od najbliższej rodziny.
Darowizna od rodziców, dziadków, dzieci, wnuków, rodzeństwa czy małżonka może korzystać z pełnego zwolnienia z podatku od spadków i darowizn.
Trzeba jednak spełnić warunki przewidziane w ustawie.
Jeżeli wartość nabytego majątku przekracza obowiązującą kwotę zwolnienia niewymagającego zgłoszenia, co do zasady należy złożyć formularz SD-Z2 w terminie 6 miesięcy. Przy darowiźnie pieniężnej jej otrzymanie powinno być ponadto odpowiednio udokumentowane, np. dowodem przekazania pieniędzy na rachunek bankowy.
To ważne również z praktycznego punktu widzenia.
Jeżeli kilka lat później urząd zapyta, skąd podatnik miał 100 tys. zł na zakup samochodu, potwierdzenie przelewu od rodzica i prawidłowo zgłoszona darowizna mogą szybko wyjaśnić sprawę.
Co zrobić kiedy bank pyta o pochodzenie pieniędzy?
Przede wszystkim nie warto ignorować pytania banku. Jeśli pieniądze mają legalne źródło, najczęściej wystarczy przedstawić dokumenty, które to potwierdzają.
W zależności od sytuacji może to być:
- umowa sprzedaży samochodu lub nieruchomości,
- umowa pożyczki,
- potwierdzenie zwrotu pożyczki,
- umowa darowizny i potwierdzenie przelewu,
- dokumenty dotyczące spadku,
- potwierdzenie wypłaty wynagrodzenia,
- dokument potwierdzający wypłatę odszkodowania,
- historia rachunku pokazująca wcześniejsze zgromadzenie oszczędności.
Nie istnieje jedna uniwersalna lista dokumentów. Liczy się to, aby dało się wiarygodnie wyjaśnić, skąd pochodzą pieniądze.
Czy bank może zablokować rachunek?
W określonych w ustawie sytuacjach możliwe jest wstrzymanie transakcji lub blokada rachunku. Nie należy jednak przedstawiać tego w ten sposób, że każdy nietypowy przelew albo dziwny tytuł automatycznie powoduje blokadę pieniędzy.
Mechanizmy te są elementem procedur przewidzianych w przepisach o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. GIIF może podejmować przewidziane prawem działania, a instytucje obowiązane realizują obowiązki związane m.in. ze wstrzymywaniem transakcji i blokadą rachunków.
Fiskus może zainteresować się także legalnym przelewem
Warto rozdzielić dwie kwestie. Pierwsza to obowiązki banku związane z AML i przekazywaniem informacji do GIIF. Druga to obowiązki podatkowe właściciela rachunku.
Pieniądze mogą pochodzić z całkowicie legalnego źródła, a mimo to powodować obowiązek podatkowy. Tak będzie np. przy niektórych darowiznach, sprzedaży rzeczy czy innych przychodach.
Z drugiej strony wysoki przelew nie musi oznaczać żadnego dodatkowego podatku, jeżeli pieniądze nie stanowią przychodu albo korzystają ze zwolnienia i podatnik spełnił wymagane warunki.
Przelewy pod lupą banku, to warto wiedzieć
Próg 15 tys. euro rzeczywiście ma znaczenie w przepisach o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, ale nie jest magiczną granicą bezpieczeństwa.
Bank może analizować również transakcje na znacznie niższe kwoty, jeżeli ich charakter lub schemat budzi wątpliwości. Z kolei duży, prawidłowo udokumentowany przelew nie oznacza automatycznie problemów.
Najważniejsza zasada jest prosta: warto zachowywać dokumenty pokazujące, skąd pochodzą pieniądze.
Umowa sprzedaży, pożyczki, darowizny, potwierdzenie przelewu czy dokumenty spadkowe mogą po kilku latach okazać się znacznie ważniejsze, niż wydawało się w chwili otrzymywania pieniędzy.
A jeśli podatnik nie będzie umieć wykazać legalnego źródła środków, stawka podatku od przychodów z nieujawnionych źródeł może wynieść aż 75 proc.
Podstawa prawna
- ustawa z 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu,
- art. 25b–25g ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych,
- ustawa z 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn.
