Pizza z krewetkami, stawka 23% VAT i mandat od fiskusa. Głośna sprawa restauratora z Gdańska ponownie zwróciła uwagę przedsiębiorców na nabycie sprawdzające KAS. Dziś kontrola skarbowa może wyglądać jak zwykła wizyta klienta w lokalu. Wyjaśniamy jak działa nabycie sprawdzające i co dokładnie sprawdzają urzędnicy?
» Oświadczenie KAS w sprawie stosowania zasad instytucji nabycia sprawdzającego
Pizza z krewetkami a VAT. Dlaczego pojawił się problem?
W ostatnich dniach szeroko komentowana jest sprawa restauratora z Gdańska, który miał otrzymać mandat za zastosowanie 8% stawki VAT do pizzy z krewetkami.
Powodem są przepisy dotyczące matrycy stawek VAT. W gastronomii niektóre produkty zawierające owoce morza mogą podlegać opodatkowaniu stawką 23% VAT. W praktyce wystarczy obecność określonego składnika, aby danie zostało zakwalifikowane do wyższej stawki podatku.
Dla wielu przedsiębiorców oznacza to ryzyko popełnienia błędu nawet wtedy, gdy sprzedaż jest prawidłowo rejestrowana na kasie fiskalnej.
Czym jest nabycie sprawdzające?
Nabycie sprawdzające to narzędzie kontroli wprowadzone od 1 stycznia 2022 r., które umożliwia pracownikom i funkcjonariuszom Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) dokonywanie anonimowych zakupów towarów lub usług.
Celem nie jest sprawdzenie jakości obsługi czy oferowanych produktów. Fiskus weryfikuje przede wszystkim, czy przedsiębiorca prawidłowo realizuje obowiązki podatkowe.
W praktyce urzędnik może wejść do restauracji, zamówić pizzę, zapłacić za posiłek i zachowywać się dokładnie tak jak każdy inny klient.
Dopiero po zakończeniu transakcji może ujawnić swoją tożsamość i poinformować o przeprowadzeniu nabycia sprawdzającego.

Co kontroluje KAS podczas nabycia sprawdzającego?
Podczas nabycia sprawdzającego urzędnicy mogą zweryfikować kilka kluczowych obszarów działalności przedsiębiorcy.
Najczęściej sprawdzane są:
- ewidencjonowanie sprzedaży na kasie fiskalnej,
- wydawanie paragonów klientom,
- prawidłowość stosowanych stawek VAT,
- poprawność zaprogramowania kasy fiskalnej,
- przestrzeganie obowiązków związanych z rozliczeniami podatkowymi.
Jeżeli nie zostaną wykryte żadne nieprawidłowości, sporządzana jest notatka służbowa.
Jeżeli fiskus stwierdzi naruszenia przepisów, może zostać sporządzony protokół, a przedsiębiorca może otrzymać mandat.
Kontrowersje wobec nabycia sprawdzającego
Ministerstwo Finansów podkreśla, że nabycie sprawdzające jest legalnym narzędziem służącym ograniczaniu szarej strefy oraz poprawie przestrzegania przepisów podatkowych. Jednocześnie część przedsiębiorców zwraca uwagę na pojawiające się informacje, zgodnie z którymi skuteczność działań urzędów może być oceniana również przez liczbę wykrytych nieprawidłowości. W efekcie niektórzy właściciele firm mają poczucie, że kontrola skarbowa może być ukierunkowana bardziej na wykrywanie błędów niż na działania o charakterze edukacyjnym lub prewencyjnym.
Jak przygotować firmę na kontrolę KAS?
Sprawa pizzy z krewetkami pokazuje, że nawet pozornie niewielki błąd może prowadzić do konsekwencji podatkowych.
Przedsiębiorcy powinni regularnie sprawdzać:
- przypisane stawki VAT dla oferowanych produktów i usług,
- konfigurację kas fiskalnych oraz systemów sprzedażowych,
- procedury wydawania paragonów,
- wiedzę pracowników dotyczącą obowiązków podatkowych,
- zgodność dokumentacji z aktualnymi przepisami.
Nabycie sprawdzające KAS. Zwykły klient może okazać się kontrolerem
Dziś kontrola skarbowa nie zawsze rozpoczyna się od oficjalnego zawiadomienia. W wielu przypadkach pierwszym etapem jest zwykła transakcja sprzedaży. Dla restauracji, sklepów i punktów usługowych oznacza to konieczność zachowania zgodności z przepisami podczas każdej obsługi klienta.
Nigdy nie wiadomo, czy osoba zamawiająca pizzę, kawę lub usługę nie dokonuje właśnie nabycia sprawdzającego w imieniu KAS.

To nic innego jak państwo totalitarne, czyhające na twoje potkniecie, by cię zapałować. Jak tylko spróbujesz wstać dostaniesz od raz po krzyżu, żebyś pamiętał, że rządzi oligarchia partyjna, a nie żaden tam lud. Mydli się ludziom oczy jakąś demokracją, a mamy zwykłe dziadostwo, gdzie wybrana sama przez siebie nomenklatura partyjna (nie ma znaczenia ile głów ma smok) każe ci uczestniczyć w spektaklu, który jest bardziej wyrafinowany, niż ten z Moskwy czy Mińska, bo tam widać od razu, że to szwindel. Jesteśmy zwykłą tanią siłą roboczą, która zamiast się rozwijać, „ma wziąć kredyt” i zasuwać w korpo patronów. Taki pokolonialny model afrykański, tyle że w Europie. A potem zdziwienie, że ludzie nie chcą mieć dzieci i wieją stąd.
Jak widać – komplikacja prawa kosztuje nas więcej niż myślimy…
Raz – bo trzeba wydać pieniądze na „pomysły” polityków, lobbystów, urzędników, którzy to formalizują.
Dwa – koszt wdrożenia ustaw, przepisów, zapisów, nowelizacje, i dalej – urzędnicy, specjaliści, eksperci, inni.
Trzy – koszt kontroli – czyli te wszystkie g… i kontrolne sprawdzania, matryce, szczegóły i szczególiki, zakamarki ustaw i rozporządzeń, itd.
Cztery – koszt pracodawcy – bo musi poświęcić czas swój i pracowników na zapoznawanie się z tym wszystkim, na zasady ogólne, na szczególiki, ewentualnie na koszt obsługi prawnej która być może coś zoptymalizuje, ale koszt głównie związany z personelem, który musi się dostosować
Pięć – pozostali uczestnicy tego państwa płacą koszt, bo ceny są wysokie, bo przedsiębiorcom rzuca się kłody, na które muszą zwracać uwagę zamiast poświęcić siły i środki na jakość produktów i usług, na konkurencyjność wewnętrzną i zewnętrzną.
Sześć – koszt przyszłych pokoleń – bo oni też obserwują, widzą, że nie jest lekko, że państwo zamiast pomagać, to ciągle wtrynia się we wszystko, komplikuje, zamiast edukować i wskazywać drogę, to napada na ludzi swoją siłą i przymusem, jednocześnie generując korupcjogenne sytuacje, niezdrowe relacje…
A ile z tym innych komplikacji, utrudnień, zmartwień?…
Owszem – są ludzie nieuczciwi, ale to głównie przez to, że przepisy są skomplikowane i nie mają motywacji do tego aby tyle się pocić za niewielkie korzyści, więc szukają sposobów na ominięcie lub drogę na skróty w tym gąszczu komplikacji…
Cóż… żadne z dużych ugrupowań tego nie zmieni… bo muszą wyżywić swoich popleczników, urzędników, lobbystów, itd.
Pozdrawiam…
Jeszcze powinna powstac policja polityczna i wtedy wszystkich bedzie mozna zamknac ,jak nie za krewetki to za nieprawomyslne poglady,ile???jak z matrycy ,teraz 8 lat