Przestępcy mają nowy, oparty na rozbudowanej manipulacji sposób na kradzież naszych pieniędzy. Klientka jednego z banków, mimo że początkowo podejrzewała oszustwo i przerwała rozmowę, straciła w ten sposób 200 tys. zł. Rzecznik Finansowy alarmuje, by chronić swoje karty płatnicze, nawet gdy rzekomo zostały zastrzeżone lub dezaktywowane.
Przestępcy nie próżnują i wciąż wymyślają nowe metody, aby dobrać się do naszych pieniędzy. Przed nowym sposobem ostrzega Rzecznik Finansowy. Zwróciła się do niego kobieta, która przez oszustów straciła 200 tys. zł. Miała obawy, że może uczestniczyć w próbie oszustwa, przerwała telefoniczną rozmowę, ale ostatecznie uległa rozbudowanej manipulacji.
– Postanowiliśmy tę sprawę nagłośnić, bo historia naszej klientki pokazuje, że determinacja oszustów jest wyjątkowo silna. W tym konkretnym przypadku klientka na początku zareagowała właściwie. Jednak przestępcy „pracowali” nad ofiarą tak długo i na tyle sposobów, aż uwierzyła w opowiadaną przez nich historię – mówi dr Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy.

Zwraca uwagę, że w podobnych sprawach zgłasza się do niego coraz więcej osób. Ich doświadczenia wskazują, że wyłudzacze stosują coraz bardziej wyrafinowane metody socjotechniczne. Ofiarą profesjonalnej manipulacji mogą paść nawet osoby ostrożne i świadome zagrożeń.
Na czym polega nowa metoda oszustwa?
– Kobieta odebrała telefon z informacją, że wyciekły jej dane osobowe. Rozłączyła się, bo podejrzewała, że jest to podstęp. Jednak po kilku minutach przestępcy zadzwonili po raz kolejny, aby przekonać, że chcą jej pomóc w zastrzeżeniu danych oraz karty płatniczej – opowiada Dawid Rapkiewicz, dyrektor Departamentu Klienta Rynku Bankowego i Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.
W celu uwiarygodnienia swoich słów przestępcy wysłali do kobiety SMS z numeru, który miał być przypisany do Narodowego Banku Polskiego. Klientka zaczęła z nimi rozmawiać. Podczas konwersacji dostawała kolejne wiadomości – na WhatsAppie został jej wysłany dokument w formacie pdf, w treści którego znajdowało się sfałszowane zaświadczenie z logo i danymi adresowymi Komendy Stołecznej Policji o wszczęciu postępowania na jej szkodę.
Rozmówca nakłonił klientkę do zalogowania się do aplikacji bankowej. Oszuści bardzo dobrze orientowali się w interfejsie aplikacji bankowej, z której korzystała kobieta. Dawali jej instrukcje, jak dezaktywować dotychczasową kartę płatniczą i jak wnioskować o nową. Wysłali do niej kolejne pismo z logo NBP, które miało poświadczać o zabezpieczeniu starej karty płatniczej.
Kobieta przezornie chciała samodzielnie zniszczyć zdezaktywowaną kartę, jednak oszuści przekonali ją, że kartę należy jak najszybciej przekazać odpowiedniej jednostce policji, bo stanowi ważny dowód w sprawie oszustwa. Wysłali do niej kuriera, a ta przekazała mu kartę. Oszuści, gdy już mieli w ręku kartę, „wyczyścili” bankowe konto kobiety w kilka godzin. Straciła prawie 200 tys. złotych.
Ostrożność i weryfikacja
Podczas opisanych wyżej działań oszuści wielokrotnie podszywali się pod prawdziwe instytucje i osoby.
– Klientka, już po tym jak została oszukana, poszła do swojego banku. Podała imiona i nazwiska, którymi posługiwali się oszuści w trakcie rozmowy. Okazało się, że osoby o takich danych faktycznie istnieją i są zatrudnione w banku, jednak nie kontaktowały się z klientką – mówi Dawid Rapkiewicz z Biura Rzecznika Finansowego.
Jeśli mamy wątpliwości, kto jest naszym rozmówca, najlepiej szybko zakończyć rozmowę, nawet wtedy, gdy oszuści będą chcieli tego uniknąć i zaoferują przełączenie do innej osoby. Warto też zweryfikować tożsamość osoby dzwoniącej – w tym celu można zadzwonić do instytucji, za pracownika której podawał się rozmówca i opisać całą historię. Postępując w ten sposób dowiemy się, czy kontakt był autentyczny i jak należy dalej postąpić.
Warto też pamiętać o tym, że banki ani inne instytucje publiczne nie kontaktują się z klientami przez komunikatory typu WhatsApp.
– Klientka pokazywała nam swój telefon z aplikacją WhatsApp. Numer kontaktowy, z którego wysyłano do niej rzekomo dokumenty z NBP, miał wówczas obrazek profilowy innego komercyjnego banku. W czasie, kiedy klientka była oszukiwana, widniał logotyp NBP – podkreśla Dawid Rapkiewicz.
Eksperci podkreślają, że zdjęcia profilowe, tzw. avatary, łatwo zmienić i nie są one gwarancją, że to właśnie dany podmiot się z nami kontaktuje.
Bank nie kontaktuje się w ten sposób
Bank ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo środków swoich klientów, jednak jego pracownicy nie dzwonią z poleceniem zablokowania karty, wykonania „bezpiecznego” przelewu czy przeniesienia pieniędzy na inne konto. Jeżeli z punktu widzenia bezpieczeństwa konieczne jest zablokowanie karty lub środków na rachunku, bank może podjąć takie działania samodzielnie.
Wyjątkowo może się zdarzyć sytuacja, gdy bank kontaktuje się w celu potwierdzenia transakcji zleconej przez klienta. Taki telefon służy weryfikacji, czy to klient faktycznie zainicjował daną operację. Jednak nawet w takich przypadkach, bank nie nakłania do wykonywania kolejnych czynności lub ujawniania poufnych informacji.
Warto pamiętać, że gdy rozmówca wywiera presję czasu, nakazuje zachowanie rozmowy w tajemnicy lub przekonuje, że tylko natychmiastowe działanie uchroni pieniądze przed kradzieżą, należy przerwać połączenie i samodzielnie skontaktować się z bankiem, korzystając z numeru dostępnego na jego oficjalnej stronie internetowej.
Zastrzeżenie karty płatniczej: o czym należy pamiętać?
Eksperci Rzecznika Finansowego zwracają uwagę na jeszcze jedną kwestię – jeśli jest potrzeba zastrzeżenia karty płatniczej, należy zrobić to wyłącznie samodzielnie. Można tego dokonać na kilka sposobów: za pośrednictwem aplikacji mobilnej, bankowości internetowej lub dzwoniąc na oficjalną infolinię banku. Po wykonaniu tej czynności warto sprawdzić, czy karta rzeczywiście ma status „zastrzeżona”.
Nigdy nie należy przekazywać karty osobom trzecim – nawet jeśli ktoś próbuje nas przekonać, że jest nieaktywna lub ma stanowić dowód rzeczowy, np. w sprawie oszustwa, tak jak to miało miejsce w opisywanej historii. Zastrzeżona karta, jeśli pozostaje w naszym posiadaniu, powinna zostać zniszczona, np. przez odcięcie rogu z chipem lub przecięcie jej na kilka części, aby nie mogła zostać ponownie wykorzystana.
Jak reagować, gdy zostaniemy ofiarą oszustwa?
Co w sytuacji, gdy jednak zdarzy się, że nieopacznie podamy komuś swoje dane osobowe, przekażemy kartę płatniczą lub dostęp do konta? Wtedy ważna jest szybka reakcja. Trzeba pamiętać o podjęciu następujących działań:
- Niezwłoczny kontakt z bankiem w celu zgłoszenia incydentu. Należy skorzystać z najszybszej formy kontaktu np. infolinii lub aplikacji mobilnej banku. Pozwala to bankowi podjąć działania minimalizujące straty np. zablokowanie karty. Jeśli istnieje taka możliwość, należy natychmiast zablokować ją samodzielnie.
- W drugim kroku warto poinformować zespół CERT.pl (www.incydent.cert.pl). To zespół działający w strukturach NASK – Państwowego Instytutu Badawczego, powołany do reagowania na incydenty bezpieczeństwa.
- Następnie należy złożyć zawiadomienie na Policji. Koniecznie trzeba wziąć zaświadczenie o zgłoszeniu takiej sprawy i załączyć je do wniosku, który składamy do banku z żądaniem zwrotu pieniędzy.
- W sytuacji, gdy doszło do kradzieży środków z karty, należy złożyć reklamację do banku z wyraźnym żądaniem zwrotu pieniędzy. Zgodnie z zasadą D+1 bank powinien przekazać utraconą kwotę nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu, w którym stwierdzono lub zgłoszono nieautoryzowaną transakcję.
- Gdy bank negatywnie rozpatrzy reklamację klienta i odmówi zwrotu utraconych środków, warto zgłosić się do Rzecznika Finansowego z wnioskiem o interwencję lub postępowanie polubowne.
