Raj pozostaje rajem

Piotr Szulczewski 20.03.2013 10:00 (aktualizacja: )

Piotr Szulczewski

Gdyby parlament cypryjski nałożył jednorazowy podatek na depozyty bankowe, kraj ten na zawsze utraciłby miano spokojnej przystani podatkowej dla lokujących tam obcokrajowców. Sam podciąłby sobie skrzydła. I pod tym kątem decyzję parlamentu można było przewidzieć, bo 5-10% podatek nigdy nie zrekompensowałby odpływającego z Cypru kapitału zagranicznych przedsiębiorstw, obawiających się o inne formy ingerencji państwa w ich majątek.

W minionym tygodniu światowi optymalizatorzy podatków z pewnością nie mogli narzekać na brak emocji. Pytanie, co uczynią teraz. Czy zdecydują się wycofać swoje wkłady z liberalniejszych gospodarek i zaczną brać pod uwagę ryzyko niewypłacalności całej Europy? Czy precedensowa próba bezpodstawnej ingerencji w portfele społeczeństwa skłoni inwestorów do zastanowienia się nad ryzykiem lokowania kapitału za granicą?

Koniec raju. Teraz czyściec czy już piekło?

Cypr jawi się jako kraj liberalny podatkowo nie tylko dla Polaków. Szacuje się, że najwięcej kapitału poprzez struktury cypryjskie przeprowadzają magnaci rosyjscy, a to ze względu na korzystniejsze niż chociażby w przypadku Polski regulacje umów międzynarodowych z wyspą. Jak podkreśla Andrzej Dmowski, partner zarządzający Russell Bedford, ze wstępnych doniesień wynika, iż ulokowany w cypryjskich bankach depozyt samych Rosjan na dzień zamrożenia lokat bankowych może wynosić nawet 18 miliardów dolarów.

Dla polskich przedsiębiorców struktury cypryjskie stały się mniej atrakcyjne w 2012 r., gdy zasadę zwolnienia wypłat dywidend, odsetek i należności licencyjnych zastąpiono podatkiem pobieranym od takich wypłat w Polsce. Z umowy międzynarodowej z tym krajem usunięto bowiem zapisy, które pozwalały w Polsce odliczać podatek ustalany za granicą, mimo że faktycznie w tym kraju nie dochodziło do jego pobrania (nierezydenci pozostawali z tego podatku w ostatecznym rozrachunku zwolnieni).

Zmiana przepisów międzynarodowych nie spowodowała jednak całkowitego odpływu polskiego kapitału z Cypru. Nadal jest tam niska stawka podatku dochodowego i gigantyczna kwota wolną od podatku. Co więcej, również w polskiej umowie udaje się znaleźć nowe możliwości optymalizowania wypłat kapitału. Jak wskazuje Andrzej Dmowski, przez cały 2012 i początek 2013 roku można było obserwować wzmożone zainteresowanie Cyprem jako jedną z opcji, wybieranych przez klientów. Oczywiście nie była i nie jest to opcja jedyna. Każdego przedsiębiorcę trzeba bowiem traktować indywidualnie i nie każde ustawodawstwo pozwala na obniżenie podatku w przypadku określonego przedmiotu działalności. Stąd wybór odpowiedniego miejsca lokowania środków powinien być wielokrotnie przemyślany i konsultowany.

Pytania o dalsze losy raju na ziemi

Warunkiem udzielenia przez eurozonę pomocy Cyprowi w wysokości 10 mld euro było nałożenie na środki zdeponowane w cypryjskich bankach jednorazowego podatku. Pierwotne założenia nie znalazły jednak poparcia parlamentu, który odrzucił tę daninę.

Pytanie, które powinni zadać sobie analitycy i doradcy podatkowi, brzmi: co się stanie z kapitałem inwestowanym obecnie na Cyprze? Czy przypadkiem nie okaże się, że zagrożeni obcokrajowcy lawinowo zaczną występować po swoje środki, a Bank of Cyprus oraz inne banki z siedzibą w tym kraju stracą znaczącą część swoich aktywów, a w konsekwencji wzrośnie ryzyko ich bankructwa? Czy Europa sama się nie pogrąży, bo nie przewidziała możliwości odrzucenia propozycji pomocy? Czy liberalne przepisy podatkowe zawierane między Cyprem a państwami należącymi do grupy rajów podatkowych oraz rozwiniętymi gospodarkami świata pozwolą utrzymać mu dotychczasową rolę, czy jednak ostatni tydzień będzie gwoździem do trumny kraju o liberalnej polityce podatkowej i spowoduje ostateczne jego wyparcie z rynku na rzecz wschodzących perełek optymalizacyjnych, jak ZEA, Hong Kong czy Słowacja?

Piotr Szulczewski
PIT.pl