Zawody, którym grozi wymarcie2011-05-18 Bednarz, zdun, płatnerz czy też gorseciarka – niegdyś zawody bardzo popularne, dziś już niewielu o nich pamięta, a jeszcze mniejsza liczba korzysta z ich usług. Eksperci przestrzegają, że do grupy zawodów wymierających już niedługo może dołączyć szewc, ślusarz a nawet piekarz. Do wymierających zawodów należą przede wszystkim rzemieślnicy. Mowa tu m.in. o szwaczkach, tapicerach i kuśnierzach. - Do rzadkości należą też drukarze i poligrafowie. W przemyśle spożywczym zaczyna odczuwać się brak piekarzy, cukierników i rzeźników, czy masarzy – dodaje Sylwia Sędrowicz - ekspert Job Impulse. Mało kto korzysta także z usług innych deficytowych profesji, takich jak: kaflarstwo, zduństwo, garncarstwo, witrażownictwo i gorseciarstwo. Łatwego życia nie mają także zegarmistrzowie. W sklepach aż roi się od zegarków: tańszych, droższych, tych bardziej wymyślnych i tych tradycyjnych. Wielu z nas woli więc kupić nowy zegarek, niż udać się ze starym do naprawy. Często przemawiają za tym względy ekonomiczne. Podobna sytuacja spotyka szewców, krawców i szwaczy. Wprawdzie te zawody jeszcze funkcjonują na rynku, ale nikt nie jest w stanie powiedzieć jak długo. - Zawody wymierające z reguły przegrywają z bezlitosną ekonomią. Koszty tradycyjnych usług świadczonych przez krawca czy szewca są stosunkowo wysokie, ceny produktów „szytych na miarę” przegrywają z produkcją taśmową. Dlatego przedstawiciele tych zawodów, a także inni jak np. zegarmistrze, muszą zadowolić się świadczeniem usług naprawczych, co nie przynosi dużych zysków – dodaje Sylwia Sędrowicz.
czytaj całość na Bankier.pl |
|






piątek 25-05-2012



